- Janusz Krupski nie żyje2010-04-11
- Otoczmy troską życie człowieka2008-12-20
- Rozmowa dla Biuletynu Podkowiańskiego2008-02-02
- Wystarczy miejsca przy stole...2008-01-26
- Rola kobiety w rodzinie2008-01-19
Iwona Krawczyk rozmawia z panią Joanną Krupską, prezesem Związku Dużych Rodzin Trzy Plus.
-Może zaczniemy od celów stowarzyszenia: po co ono
powstało, dlaczego powstało? W jego działalności chodzi - jak rozumiem - nie
tylko o sprawy finansowe...
- Nasz związek jest bardzo młodym stowarzyszeniem, został
zarejestrowany 11 maja, na razie ma więc miesiąc. A powstał z grupy
nieformalnej Pro Rodzina, która już działa od półtora roku (m.in. organizowała
konferencję w sejmie). Naszym celem jest działanie na rzecz interesów społecznych
i ekonomicznych interesów rodzin wychowujących dzieci, zwłaszcza dużych rodzin.
Przede wszystkim dostrzegliśmy to, że w polityce rodzinnej Polska jest w
zupełnym ogonie Europy i rodziny nie są traktowane jako podmiot prawa, nie są
traktowane sprawiedliwie. Można powiedzieć, że polskie prawodawstwo,
ustawodawstwo, system podatkowy, działają niezgodnie z konstytucją, która
zapewnia, że będzie realizowała politykę sprawiedliwą wobec wszystkich
obywateli i zapewnia ochronę rodziny- zwłaszcza rodziny wielodzietnej(art. 71).
Dostrzegliśmy więc, że istnieje szereg mechanizmów, w gospodarce, w ustawodawstwie polskim, które działają szkodliwie w
stosunku do rodziny i są po prostu niesprawiedliwe.
I dlatego powinniśmy się zorganizować, zgromadzić i
uświadamiać rodzinom, że to, iż
wychowują dzieci, to jest działanie na rzecz społeczeństwa. Dzieci to przecież
także dobro wspólne, a nie tylko dobro
prywatne poszczególnych obywateli.
- To bardzo dobrze, że taka inicjatywa oddolna się
pojawiła. Mimo iż dużo słyszy się ostatnio o polityce prorodzinnej, to jednak
nie jest to w pełni realizowane.
- Trzeba dać tutaj taką krótką notę historyczną. Bo myśl o
polityce prorodzinnej w Europie rodziła się w początkach wieku XX. W okresie
międzywojennym już w niektórych państwach była realizowana, w latach 40, była realizowana intensywnie, a
wiodącym państwem była Francja (ale to dotyczy całej Europy). W latach dwudziestych
XX wieku miały miejsce konferencje międzynarodowe, których przedmiotem była
refleksja nad tym, co zrobić, żeby zaradzić problemowi pauperyzacji z powodu
posiadania większej liczby dzieci. Wtedy zaczynano myśleć o mechanizmach
ekonomicznych, które mogłyby wyrównywać szanse osób posiadających dzieci i
tych, które dzieci nie posiadają. Natomiast w Polsce mieliśmy przede wszystkim pół
wieku komunizmu, który z założenia jest nieufny wobec rodziny, żeby nie
powiedzieć - wrogi (warto poczytać sobie książkę Engelsa „O pochodzeniu
rodziny, własności prywatnej i państwa" - to bardzo interesująca lektura, która
znakomici przedstawia myśl komunistyczną
na temat rodziny, traktowanej jako narzędzie wyzysku). Niestety od 89 roku w
zakresie polityki rodzinnej niewiele się zmieniło. Owszem, mieliśmy dwa rządowe
projekty polityki rodzinnej z 97 i 99 roku, ale one utknęły w sejmie - nie
przedostały się do społecznej świadomości. Natomiast jeszcze niedawno, rząd
postkomunistyczny Millera w latach 2001-2004 zdołał wprowadzić szereg
uregulowań antyrodzinnych, takich jak skrócenie urlopów macierzyńskich,
podniesienie stawki VAT na towary dziecięce z 7 na 22% oraz takie uregulowania
prawne, które spowodowały, że opłacalne stały się rozwody. Osoby samotnie
wychowujące dzieci mogą się rozliczać wspólnie z dziećmi z podatku dochodowego
W związku z tym, gdybym na przykład się rozwiodła i mogła rozliczać z dziećmi,
to skorzystałabym na tym 6,5 tys. zł rocznie. Rodziny tracą na tym, że są
pełne, co oczywiście ma odzwierciedlenie w statystykach: lawinowo zwiększyła
się liczba separacji, nie opłaca się zawierać małżeństwa...
- Proszę powiedzieć, w jaki sposób to stowarzyszenie,
które skupia rodziny wielodzietne - bo w zarządzie jest wiele osób, które mają
więcej niż troje dzieci...
- No tak, w zarządzie jest nas dziewięcioro i mamy 58
dzieci...
- Imponująca liczba! W jaki sposób więc to stowarzyszenie
chciałoby zmienić społeczny odbiór rodzin wielodzietnych, bo ciągle, zdaje się,
społeczeństwo odsuwa je na margines? Po drugie: w jaki sposób chciałoby zmienić
ich sytuację ekonomiczną i czy w ogóle jest to możliwe?
- Na pewno obraz rodziny wielodzietnej jest w sumie bardzo
negatywny, w dużej mierze kreowany przez media: rodzina wielodzietna jako
rodzina patologiczna. Chcielibyśmy oczywiście działać na rzecz zmiany tego
obrazu, tworzyć nowy, bardziej obiektywny. chcielibyśmy w ogóle działać na
rzecz zrozumienia rodzin wielodzietnych, które wcale nie będąc patologiczne, są
w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Trzeba naciskać na tworzenie się takich
mechanizmów, które będą zapobiegały tak gwałtownej pauperyzacji rodzin
wielodzietnych, jaka ma wciąż w Polsce miejsce. Ponieważ ubożenie rodzin,
zwłaszcza wielodzietnych, nadal następuje.
- Trzeba przede wszystkim mówić o dochodach, które
rozkładają się na większą liczbę osób...
- Trzeba również mówić o takiej sprawie jak podatek VAT,
który składa się na 2/3 budżetu Polski, a rodziny wielodzietne płacą go w
znacznie większym stopniu, ponieważ muszą kupić np. 5 par butów (jeśli mają np.
pięcioro dzieci); kupują więcej towarów, zużywają więcej wody, więcej prądu. Na
wszystkie towary jest nałożony podatek VAT, wobec tego rodziny te odprowadzają
do państwa więcej pieniędzy, niż te, które mają jedno dziecko lub nie mają
wcale. Są dodatkowo obciążone.
- No i oczywiście są problemy z tego powodu, że zazwyczaj
jedna tylko osoba pracuje, najczęściej mąż, natomiast żona pracuje w domu
zajmując się dziećmi. Dochody takiej rodziny są tym bardziej pomniejszone.
- Tak. To jest dodatkowy ważny problem kobiet, które pozostają w domu. Trudno jest
sobie wyobrazić, żeby przy bardzo dużej liczbie dzieci i kobieta, i mężczyzna
pracowali. To oczywiście jest związane z pewną dyskryminacją kobiety
pozostającej w domu. Jeśli nie pracuje zawodowo przez wiele lat to albo nie
będzie miała emerytury albo tracąc na rynku pracy - będzie miała tę emeryturę
dużo niższą. Tymczasem ona wychowuje dzieci, które w następnym pokoleniu będą
wypracowywały emerytury dla całego społeczeństwa. Czyli, można powiedzieć, że w
jakimś sensie kobieta pracująca w domu i wychowująca większą ilość dzieci
zarabia na rzecz przyszłych emerytów. Można powiedzieć, że robi to społecznie,
nic w zamian w sensie materialnym, nie otrzymując. Drugi aspekt problemu kobiet
pracujących w domu, wiąże się z tym, że państwo ( to znaczy my) dopłaca do
każdego dziecka w przedszkolu czy żłobku miesięcznie (w zależności od gminy)
między 500 a
1500 zł. Inaczej mówiąc, państwo wspiera finansowo wybór tej kobiety, która
zdecydowała się pracować zawodowo, natomiast nie wspiera wyboru kobiety, która
postanowiła osobiście zając się swoim dzieckiem. To nie jest wolny wybór. Jest
to presja ekonomiczna na kobietę, żeby poszła do pracy. My domagamy się, żeby
wybór był wolny w tym zakresie,. Jeśli ktoś chce wychowywać dzieci w domu -
niech ma wybór. Jeśli ktoś chce iść do pracy i oddawać dziecko do przedszkola
czy żłobka - to również niech ma wybór.
- W jaki sposób
stowarzyszenie chce przeciwdziałać tej niesprawiedliwości?
- Próbujemy o tym mówić przede wszystkim, chcemy, żeby jak najwięcej
rodzin uświadamiało sobie swoją sytuację i prawa jakie powinniśmy we własnym kraju mieć.
Nasz ruch jest ruchem obywatelskim, więc liczy na działania społeczne.
Próbujemy zaistnieć w mediach, pracujemy nad programem telewizyjnym.
- W maju odbyła się też konferencja pt. „Ekonomiczne
uwarunkowania polityki rodzinnej."
- Tak, to była konferencja związana z inauguracją
działalności Związku Dużych Rodzin Trzy Plus. Odbyła się w Sejmie pod
patronatem Marszałka Ludwika Dorna. Wcześniej zorganizowaliśmy dużą konferencję
też na terenie sejmu, jeszcze pod patronatem Marszałka marka Jurka, pt.
„Rodziny duże bogactwem i nadzieją dla Polski". Ostatnio, 30. 11. 07. wspólnie
z Burmistrzem Grodziska Mazowieckiego i Starostą Powiatu Grodziskiego
zorganizowaliśmy konferencję na temat polityki rodzinnej na szczeblu
samorządowym. Bierzemy także udział w konferencjach organizowanych przez inne
stowarzyszenia, zabieramy głos w dyskusji publicznej na temat polityki rządu.
Rozmawiamy z politykami w sejmie i przedstawiamy interesy rodzin
wielodzietnych, tak, żeby były dobrze zrozumiane. Staramy się wywierać nacisk
na działania rządowe.
- Bo przede wszystkim podstawową przeszkodą do
zrealizowania tych sprawiedliwych celów jest ustawodawstwo, nieprawidłowe,
krzywdzące rodziny wielodzietne.
- W ogóle rodziny. Ono w tej postaci (przede wszystkim
system podatkowy, ale też inne uregulowania) jest niekorzystne dla rodzin,
również dla tych, które mają jedno dziecko.
Zmniejszenie podatku na towary dziecięce, wprowadzenie
kwoty wolnej od podatku, czy zwiększenie zasiłków z pomocy społecznej, które są
w Polsce śmiesznie niskie - to wszystko jest bardzo istotne. Ale to są sprawy
ekonomiczne i polityczne.
- A jak wygląda Państwa praca w środowisku, niezależnie
od polityki, rządu, ustawodawstwa?
- Jesteśmy rodzajem pewnego związku zawodowego. Naszym
głównym zadaniem jest walka o prawa rodzin, w szczególności rodzin dużych. Ale
działamy na rzecz obrazu rodziny w mediach, solidarności rodzin między sobą.
Jesteśmy w kontakcie z wieloma organizacjami pozarządowymi, dołączają się do
nas inne stowarzyszenia wielodzietnych (różne grupy wsparcia), również
stowarzyszenia rodzin zastępczych, które walczą o godne warunki życia dzieci, stowarzyszenia kobiece. Wypracowaliśmy
wspólną opinię dotyczącą projektu rządowego polityki prorodzinnej. Działamy na
rzecz jedności porozumień pozarządowych. Dołączamy się również do europejskich
stowarzyszeń, widzimy bowiem potrzebę współdziałania z innymi państwami. Jesteśmy
w kontakcie z Europejską Federacją Stowarzyszeń Rodzin Dużych, której siedziba
mieści się w Hiszpanii, prawdopodobnie będziemy piętnastym państwem Europy,
które do tej organizacji się dołącza.
- Czy rodziny, które przeczytają naszą rozmowę, a być może
mają jakieś problemy, mogą do Państwa zwrócić się o pomoc?
- Myślimy o jakiejś sekcji, która by miała charakter interwencyjnego
telefonu zaufania. Zresztą, już w tej chwili poprzez stronę internetową
przychodzą do nas alarmujące listy o tragicznych sytuacjach różnych rodzin, na
które po prostu sami, z taką garstką ludzi jaką dysponujemy w chwili obecnej,
nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Mamy nadzieję, że znajdą się ludzie chętni
do pomocy, chociażby do takiej „komórki" interwencyjnej. Ale to jest zadanie
przed nami.
- Mówimy o zadaniach i zamierzeniach. Czy myśli Pani, że
uda się zmienić tę sytuację przez realizowanie zadań wyznaczonych sobie przez
Związek Dużych Rodzin, a także przez współpracę stowarzyszeń na rzecz rodzin?
- Ja myślę, że na pewno tak, chociaż nie jest to praca na
krótki termin, jest to praca, która musi być obliczona na wiele lat działań
wytrwałych, bo - tak jak mówiłam - zapóźnienia Polski w tej dziedzinie są naprawdę
duże. Jest co robić. Także w całej Europie, nie tylko w Polsce.
Za nasz związkowy sukces uważamy wprowadzenie ulgi
podatkowej na każde dziecko w rodzinie. Przeprowadzaliśmy na ten temat wiele rozmów
w środowisku rządowym, w tym również z
premierem Jarosławem Kaczyńskim, , przekonując do tego, przyjętego
właśnie rozwiązania, które uważamy za korzystne dla rodzin.
- W takim razie życzę powodzenia w zrealizowaniu zamierzeń
i serdecznie dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Iwona Krawczyk